|
|
|
|
Uwaga! data aktualizacji
podana jest w formacie Miesiąc/Dzień/Rok
|
!NeWSY! |
| |
|
Tottenham-ManU 0:1
26 wrezśnia 16:09 |
|
Do spotkania z
Kogutami Czerwone Diabły przystąpiły bez większych zmian w
porównaniu do poniedziałkowego meczu z Liverpoolem. Jedynie miejsce
Paula Scholesa w ataku zajął Alan Smith, a tak nadal w bramce
wystąpił Roy Carroll, w obronie Wes Brown, Rio Ferdinand, Mikael
Silvestre, Gabriel Heinze, w pomocy Cristiano Ronaldo, Roy Keane,
John O’Shea i Ryan Giggs i wraz z wspomnianym już wcześniej Smithem
Ruud van Nistelrooy.
Od początku spotkania inicjatywę przejęli goście. United częściej
byli przy piłce, którą rozgrywali przeważnie na połowie rywala.
Tottenham ustawiony dość defensywnie starał się wyprowadzać kontry,
jednak nie było to nic specjalnego. Gra była spokojna, od czasu do
czasu obie drużyny stwarzały niegroźne sytuacje podbramkowe.
Dopiero w 42. minucie w polu karnym Kogutów Erik Edman przytrzymując
Johna O’Shea faulował Irlandczyka i sędzia podyktował rzut karny dla
podopiecznych Sir Alexa, którego pewnym strzałem w lewy róg bramki
wykorzystał Ruud van Nistelrooy.
Do przerwy MU prowadził z niepokonanym jak dotąd w tym sezonie
Tottenhamem 1:0.
W 61. minucie Pedro Mendes został ukarany żółtą kartką za faul na
pędzącym Cristiano Ronaldo.
Minutę później Ruud van Nistelrooy podwyższył na 2-0, ale... był na
spalonym i sędzia bramki nie uznał. Decyzja arbitra była słuszna,
ponieważ w momencie podania Ruud był za ostatnim obrońcą Spurs.
Nie minęły trzy minuty, a kolejną świetną akcję przeprowadzili
goście. Ronaldo świetnie minął Edmana, z 10 metrów uderzył na krótki
słupek, ale równie świetną interwencją popisał się Paul Robinson.
W odpowiedzi pięć minut później groźnie było pod bramką MU. Davies z
12 metrów z woleja uderzył w środek bramki jednak ten strzał mógł –
ale nie zaskoczył Roy’a Carrolla.
Następnie w 73. minucie Ryan Giggs wykonywał rzut rożny. Podał po
ziemi w pole karne do Heinze, ten świetnie piętą odegrał ją w głąb
„szesnastki” gospodarzy, do piłki dobiegł Silvestre, ale jego strzał
po ziemi został zablokowany przez Robbie’go Keane’a.. Świetna okazja
do podwyższenia zmarnowana.
W 83. minucie Sir Alex zdjął z boiska Ryana Giggsa, a jego miejsce
zajął Liam Miller. Trzy minuty później kolejna zmiana w szeregach
Diabłów – plac gry opuścił zdobywca gola Ruud van Nistelrooy, a w
jego miejsce pojawił się David Bellion.
Już dwie minuty po wejściu na boisko Francuz mógł wpisać się na
listę strzelców w tym spotkaniu. Po świetnym dośrodkowaniu w na 4
metr Ronaldo, Bellion szczupakiem uderzył piłkę, która szczęśliwie
dla Spursów trafiła w Robinsona. Znów świetna okazja na
podwyższenie.
Gdy wydawało się, że wszystko jest pod kontrolą po upłynięciu już
doliczonego czasu gry bliski wyrównania był Defoe, ponieważ w polu
karnym zaistniało wielkie zamieszanie, jednak obronną ręką z tej
sytuacji wyszli goście i trzy punkty pojechały na Old Trafford.
Mecz nie stał na wysokim poziomie, ale pewne momenty gry mogły się
podobać. Druga połowa zdecydowanie bardziej ciekawsza niż pierwsza
część tego meczu.
Cieszy kolejna wygrana tym bardziej, że w obecnej sytuacji MU w
lidze każde zwycięstwo jest bardzo cenne. Gra United również była
bardzo dobra, co jest kolejnym powodem do radości po tym meczu.
Widać wyraźnie, że powrót do gry Ferdinanda wiele wniósł do gry
całego zespołu.
|
|
|
| |
|
ManU-Liverpool
2:1
KIK - 23 września 2004 |
Manchester United po serii
nieudanych spotkań w Premiership i Lidze Mistrzów wreszcie zdobywa
trzy punkty po bardzo dobrym meczu z odwiecznym rywalem - FC
Liverpoolem. Czerwone Diabły pokonały zespół The Reds 2:1 (1:0).
Dwókrotnie na listę strzelców wpisał się Mikael Silvestre,
zdobywając obie bramki głową. Liverpoolczycy w dzisiejszym spotkaniu
ani razu nie pokonali Carrolla, gdyż honorową bramkę dla nich
zdobył... John O'Shea.
Dzisiejszy mecz miał być przełomowy dla Manchesteru United. Już w
prawie najsilniejszym składzie Czerwone Diabły przystąpiły do
ligowej potyczki. Do zespołu po ośmiomiesięcznej przerwie powrócił
Rio Ferdinand. Szansę na grę w pierwszym składzie otrzymał Roy
Carroll, gdyż Tim Howard nie zachwycał w środowym spotkaniu Ligi
Mistrzów. Swój 600 występ w składzie United rozegrał Ryan Giggs.
Wszystko w dniu dzisiejszym przemawiało za United. Jednak w
pierwszych minutach gra toczyła się w środku pola. Pierwsza klarowna
okazja była w 10. minucie, jednak piłka po strzale Cristiano Ronaldo
trafiła w słupek. Chwilę później w polu karnym znalazł się Ruud van
Nistelrooy, jednak doskonałą interwencję po jego strzale zanotował
Jerzy Dudek.
W 20. minucie całe Old Trafford oszalało z radości. Po dośrodkowaniu
Ronaldo z rzutu wolnego wykonywanego na wysokości pola karnego
najwyżej do piłki wyskoczył Mikael Silvestre i strzałem głową nie
dał żadnych szans Dudkowi.
Pięć minut później kolejną dobrą akcję przeprowadził Manchester,
jednak piłka podawana przez Ronaldo w środek pola karnego gości
została odcięta przez obrońców. Zespół Czerwonych Diabłów nie
ustępował, cały czas groźnie atakując. W 31. minucie fantastycznie z
dziesiątego metra z pierwszej piłki uderzał Cristiano Ronaldo,
jednak futbolówka o pół metra minęła prawy słupek bramki Dudka.
Siedem minut przed końcem w bardzo dobrej sytuacji znalazł się Ruud
van Nistelrooy, jednak minimalnie chybił.
W 40. minucie kontuzji doznał Steven Gerrard. Uraz był na tyle
poważny, że potrzebna była zmiana. Na murawę za Anglika wszedł
Dietmar Hamann.
Jeszcze przed przerwą poraz kolejny znakomitym dryblingiem popisał
się Ronaldo. Po idealnej wrzutce w pole karne wprost w środek bramki
głową strzelił John O'Shea i bez problemu piłkę złapał Dudek. W
ostatniej minucie pierwszej połowy Ronaldo wykonywał rzut wolny z
około 30. metrów od bramki Dudka, niestety nieskutecznie. Do przerwy
1:0.
Druga połowa rozpoczęła się od ataków gospodarzy, jednak Liverpool
nie pozostawał obojętny wobec niekorzystnego wyniku. Co jakiś czas
The Reds próbowali zaskoczyć Carrolla, jednak bezskutecznie. Graczom
Liverpoolu po kilku akcjach udało się wreszcie zdobyć bramkę, jednak
to nie oni pokonali goalkeepera Manchesteru. W 55. minucie John
O'Shea tak niefortunnie interweniował, że wbił futbolówkę do własnej
bramki. Piłka najzwyczajniej po strzale głową Cisse najzwyczajniej
odbiła się od źle ustawionego obrońcy i wtoczyła się za linie. Mimo
protestów graczy Czerwonych Diabłów gol został uznany (słusznie).
Od tego momentu The Reds nabrali wiatru w żagle. Ich akcje stawały
się składniejsze, coraz częściej zagrażali bramce Carrolla. Mimo
tego Manchester nie poddawał się. W 66. minucie Ryan Giggs wywalczył
rzut rożny. Po bardzo dobrym dośrodkowaniu Walijczyka po raz drugi
świetnym strzałem głową popisał się Mikael Silvestre. Francuz znów
pokonał Dudka!
Po ponownym objęciu prowadzenia Manchester znów zaczął grać swój
futbol. Liverpool tylko od czasu do czasu atakował. W 75. minucie
Cristiano Ronaldo przeprowadził dwa rajdy, pierwszy zakończył się
złym podaniem, a drugi rzutem wolnym z 28. metrów. Bramka jednak nie
padła, bo piłka po strzale Gabriela Heinze poszybowała wprost w ręce
bramkarza Liverpoolu.
W 84. minucie bardzo groźnie było pod bramką United, jednak piłkę w
ostatniej chwili na corner wybił Heinze. Minutę później w szeregach
Manchesteru pojawił się tegoroczny nabytek - Alan Smith, zmieniając
Paula Scholesa.
W ostatniej minucie doliczonego czasu gry Smith nierozważnie
faulował na 25. metrze. Na szczęście dla United rzut wolny fatalnie
wykonał Hamann. Sędzia pozwolił jeszcze na wykopanie piłki przez
Carrolla, a następnie zagwizdał po raz ostatni. Manchester United
wreszcie zdobywa trzy punkty! Za bohatera dzisiejszego wieczoru
można bez żadnego wahania uznać zdobywcę dwóch goli - Mikaela
Silvestre'a. |
| |
| |
|
Strona pojawiła się
w sieci
obi&KIK 13.09.04 16:22
|
|
Strona
została prawie ukończona i wprowadzona do sieci. Mamy nadzieje, że
wam się spodoba.
Strona dostępna jest pod czterema
adresami:
www.c-ronaldo.prv.pl,
www.m-baros.prv.pl,
www.cristianoronaldo.free.pl oraz
www.milanbaros.free.pl.
Miłego
oglądania!!!!
|
| |
| |
|
Problemy :(
KIK 16.09.04 23:01 |
|
Mamy problemy z komoem więc
najbliższy news może być za tydzień może nawet dwa czekajcie i
przepraszam :(. Kończe bo zaraz może się wyłączyć ten grat :P. |
| |
| |
| |
| |
| |
|
|
|
|